O reformach

Nieuzasadniony jest czasami podnoszony zarzut, że Episkopat Polski, a zwłaszcza kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski, był zdecydowanie przeciwny soborowej reformie liturgicznej. Analizując dokumenty pierwszych lat po ogłoszeniu KL, można wyraźnie stwierdzić, iż Episkopat Polski nie odrzucał soborowej reformy, ale przyjął słuszną zasadę stopniowego wprowadzania soborowej reformy liturgicznej w Polsce. Episkopat ustami Prymasa S. Wyszyńskiego krytycznie oceniał zbyt gwałtowne i odgórnie narzucaną reformę, bez należytego wpierw przygotowania duchownych i wiernych. Zastrzeżenia Episkopatu były jedynie quo ad modum wobec urzędów rzymskich, kard. Wyszyński uzasadniał to w piśmie z 29 XI 1968 r. do Kongregacji Obrzędów: „Otwarcie i szczerze referuję głosy niepokoju Episkopatu Polski, wypowiedziane w czasie obrad Konferencji Plenarnej, o dalszy zdrowy rozwój reformy. Mamy prawo do wypowiedzenia naszych obaw również dlatego, że święta liturgia jest wielkim dziedzictwem Kościoła Powszechnego, którego jesteśmy cząstką i nie jest nam obojętne, co z tym dziedzictwem się dzieje” . W liście tym dalej krytykuje relatywizm i brak szacunku dla przepisów liturgicznych, co powoduje zupełną dowolność, która godzi w społeczny i eklezjalny charakter liturgii. Prymas powołuje się na zamieszanie i nieład w innych krajach, dlatego – pisze – „postanowiliśmy działać rozważnie i z odpowiednio długim czasem na realizację następującego planu działania”: – przede wszystkim przygotować wiernych przez dogmatyczną Konstytucję o Kościele Lumen gentium, gdyż „stwierdziliśmy, iż brak znajomości tej Konstytucji w społeczeństwie ustawia w złej proporcji reformę liturgii, zmieniając ją na gorączkę zmian, bez należytego zrozumienia ich celu”;
– potrzebny jest odpowiednio długi czas na przygotowanie tekstów i druk ksiąg liturgicznych, co w Polsce jest wyjątkowo trudne, a czasem zbytnio opóźnia wprowadzenie reformy;
– również odpowiedniego czasu wymaga przeszkolenie duchowieństwa, aby z należytym zrozumieniem przyjęło zmiany i umiało je wiernym wyjaśniać;
– wreszcie potrzeba czasu na duszpastersko owocne wprowadzenie wiernych do nowej liturgii, co przy duszpasterstwie masowym nie jest łatwe .

Ważnym założeniem Konferencji Episkopatu, zgodnie z prawodawstwem kościelnym, było całkowite podporządkowanie sobie spraw liturgii i jej odnowy. W tym względzie Episkopat miał już od lat wypracowaną metodę. Wszystkie ważniejsze decyzje liturgiczne podejmowane były większością głosów na posiedzeniach plenarnych Konferencji Episkopatu. Miało to decydujący wpływ na działalność zarówno Komisji Liturgicznej Episkopatu, jak i innych ośrodków liturgicznych oraz wydawniczych. W myśl powyższej zasady zabroniono eksperymentowania w liturgii, z wyjątkiem ściśle określonych wypadków, a duchowieństwo zobowiązano do ścisłego przestrzegania ogłoszonych przez Episkopat norm wykonawczych. Należy tu ponadto stwierdzić, iż pod tym względem du-chowieństwo w Polsce okazało się bardzo dojrzałe i zasadniczo nie było większych nadużyć i niesubordynacji. Tłumacząc postawę całkowitego podporządkowania sobie spraw liturgii, Episkopat powoływał się przede wszystkim na wytyczne rzymskiej Rady do Wykonania Konstytucji Liturgicznej, dotyczyło to zwłaszcza zakazu eksperymentowania w sprawowanej liturgii .
W realizacji swoich założeń i planów odnośnie do sposobu wprowadzania reformy liturgicznej w Polsce, Episkopat musiał liczyć się również z trudnościami natury obiektywnej, które były od niego niezależne, a które znacznie opóźniały wprowadzanie reformy.
Trudności te wynikały przede wszystkim z braku instytucji zajmujących się liturgią i duszpasterstwem liturgicznym (instytuty liturgiczne itp.), które byłyby w stanie przygotowywać tłumaczenia i potrzebne materiały formacyjno-duszpasterskie. KL wyraźnie zaleca, aby krajowej Komisji Liturgicznej „służył pomocą Instytut Duszpasterstwa Liturgicznego” (nr 44). Niestety, takiego instytutu brak do dnia dzisiejszego.

23.02.2013. 18:23

Recepcja soborowej odnowy

Ocenę posoborowych dokonań w życiu liturgicznym (sakramentalnym) w Polsce należy rozpocząć od porównania obecnej praktyki z tą, jaka istniała przed Vaticanum II, zwłaszcza od tego, jak wyglądała wówczas niedzielna liturgia i stopień w niej uczestnictwa? Za przykład może posłużyć przeżyte przez piszącego sprawowanie liturgii niedzielnej w jednym z kościołów w Lublinie w 1965 r. (w rok po ogłoszeniu KL) : celebrans po cichu recytował całą mszę św. przy głównym ołtarzu (tyłem do wiernych), w tym samym czasie drugi kapłan na ambonie czytał list pasterski Episkopatu Polski o pijaństwie, czytanie listu przerwał jedynie na czas przeistoczenia, następnie czytał dalej. Celebrans i czytający list skończyli równocześnie. Jedynym wspólnym akcentem była odśpiewana na zakończenie pieśń „Kiedyś, o Juzu, chodził po świecie” (była to msza św. dla dzieci). Dzisiaj taka „liturgia” jest już trudna do wyobrażenia i zasadniczo niemożliwa „do odprawienia”. Na przykładzie tym dobitnie widać, jak pozytywnie – mimo występujących tu i tam braków – odpowiedziano na podstawowe wyzwania pastoralne KL i główny cel soborowej reformy, dotyczące uczestnictwa w celebracji w sposób pełny, świadomy, czynny i wspólnotowy (KL 14, 21) .

Zanim do aktualnej sytuacji pastoralnej doszło, trzeba było włożyć sporo wysiłku na różnych szczeblach działalności duszpasterskiej, zwłaszcza formacyjnej Kościoła. Trzeba przypomnieć, iż soborowa reforma liturgiczna zastała w Polsce grunt nieprzygotowany. Dla wielu reforma była prawdziwym zaskoczeniem. Nic więc dziwnego, że zwłaszcza w początkowej fazie napotykała na różnego rodzaju opory. Wielu uważało, że masowe duszpasterstwo i pełne kościoły wystarczą, że są najlepszym zabezpieczeniem wobec zagrożenia ze strony systemu wojującego ateizmu, który wszelkimi siłami i na różne sposoby zwalczał Kościół. Od początku ponadto istniało niebezpieczeństwo spłycania reformy liturgicznej i sprowa-dzania jej jedynie do zmian rubrycystycznych. W spadku po okresie potrydenckim powszechna była mentalność legalistyczna wobec liturgii. Paradoksalnie, przy braku pogłębionej znajomości teologii liturgi, miało to pozytywny wpływ na wprowadzanie soborowej liturgii, gdyż wierność postanowieniom Stolicy Apostolskiej i przeciwstawianie się pokusom przedłużania w Polsce vacatio legis przy promulgowaniu dokumentów rzymskich i wydawaniu nowych ksiąg liturgicznych było głównym orężem wprowadzania reformy przez przewodniczącego Komisji Liturgicznej Episkopatu Polski biskupa Franciszka Jopa (†1976) w latach 1963–1975 .

15.02.2013. 08:47

Problemy soborowe

Trudności sprawiał brak możliwości szybkiego drukowania nadsyłanych dokumentów i ksiąg rzymskich, co wyraził Prymas Polski w liście do Kongregacji Obrzędów w następujący sposób: „Mamy w Polsce [...] ograniczone możliwości druku, potrzebne jest zezwolenie na zakup papieru od władz administracji państwowej. Każdy druk musi się znaleźć w planie wydawniczym, który Państwo zatwierdza na początku roku wydawniczego. Zwykle zgłaszany plan jest skreślany do połowy. Ponadto prewencyjna cenzura państwowa robi różne trudności w publikowaniu tekstów, a niekiedy usiłuje je poprawiać lub skreślać” . Z tych samych powodów utrudniony był również druk różnego rodzaju materiałów pomocniczych zarówno dla duchowieństwa, jak i wiernych. W odróżnieniu od krajów zachodnich nie można było ponadto publikować tymczasowych przekładów tekstów liturgicznych (brak papieru), stąd zachodziła konieczność druku tekstów ostatecznych, przygotowanych przez Komisję Liturgiczną i zatwierdzonych przez Konferencję Episkopatu i Stolicę Apostolską. Praktyka ta, jakkolwiek rozsądna i słuszna, w znacznym stopniu opóżniała wprowadzanie reformy i odnowy liturgicznej w Polsce.

25.01.2013. 10:48